czwartek, 9 sierpnia 2012

Stefan Pokrak

Ostatnio na blogu, który nawet w nazwie ma "ganchillo", nie było zupełnie nic zrobionego na szydełku, nad czym mocno ubolewam. Jako że, ostatnio nieco znowu odnowiłam moją znajomość z szydełkiem, powstał Stefan:




Wyszedł jak wyszedł, ale dawno nic nie robiłam (a raczej nie skończyłam),  więc jest w sumie zadowolona. Generalnie Stefan był jednym z niepozszywanych pokraków z mojej reklamówki, cieszę się bardzo, że udało mi się go skończyć.

Wzięłam się na razie trochę za szydełko, pokończę to co mam pozaczynane. No i bierze mnie coś na szycie strasznie. Co z tego wyniknie nie wiem.  

Dziś chyba i tak krótko.

Pozdrawiam serdecznie
Aprilka

4 komentarze:

  1. On jest śliczny i ja go przytulam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no za chwilę trudno będzie ocenić kto lepszy ,mama czy córka.Gratuluję zdolności jezykowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stefanek (ale nie Pokrak) jest super. On taki poczciwina swojski, taki rzeczywiście do przytulania.
    Pozdrawiam i gratuluję osiągnięć w nauce języków.

    OdpowiedzUsuń